Zabrałem ten dziennik podczas pobytu w Hogwarcie, a jednak...wróciłem tam. Nie sądziłem, że tam wrócę, a na pewno nie jako nauczyciel. Jednak szkoła ta nie jest już taka sama jak przed laty. Jest tam zdecydowanie pusto.
Ostatnimi czasy bywam często szczęśliwy, człowiek, którego posądzałem o najgorsze okazał się niewinny. Zyskałem przyjaciela na nowo.
Tego dnia było zebranie Zakonu. Szalonooki przydzielił mi mniej wymagającą wartę z dziewczyną, której nie znałem. Wnioskowałem, że jest nowa, ponieważ nigdy nie słyszałem o niej na zebraniu.
- Wiesz, gdybym to ja był na Twoim miejscu, korzystałbym z nocnej warty spędzonej z kobietą. - szepnął Łapa ledwo powstrzymując śmiech.
- Siedź cicho Syriusz. - odburknąłem o wiele głośniej niż przewidywałem. Natychmiast wzrok wszystkich przeniósł się na mnie.
- Coś mówiłeś Lupin? - rzekł ostrym tonem Szalonooki.
- Nic takiego. - odparłem zmieszany - Możemy kontynuować zebranie.
- Dobrze zatem możecie się udać w wyznaczone Wam miejsca, Łapa lepiej się przemień, Elfias pilnuj go. Lupin, Tonks czeka na Ciebie na miejscu. - rzekł Moody. Po tych słowach wszyscy wyszli z Kwatery by następnie z hukiem zdeportować się w miejsce swych wart.
Na końcu uliczki zastałem młodą dziewczynę, pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to jej włosy, a najbardziej ich kolor. Były to proste kosmyki do ramion w kolorze gumy balonowej. Gdy tylko podszedłem bliżej, automatycznie się odwróciła, tym samym lekko odskoczyłem do tyłu.
- Cześć. Przeczuwałam, że to ty będziesz moim towarzyszem tego wieczoru. - powiedziała wysuwając rękę do przodu.
- Witaj, mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało. - uścisnąłem jej delikatną, zimną dłoń. Dziewczyna opowiedziała mi o sobie. Gdy przyszła moja kolej ze zmieszaniem, wyciągając większość wątków z mojego życia, opisałem moje życie. Mimo iż między nami była różnica trzynastu lat nie odczuwaliśmy tego. Bardzo miło nam się rozmawiało, prawie w ogóle nie odczuliśmy upływu czasu.
- Spójrz, minęło już 5 godzin, a my nadal tu stoimy. - powiedziała w pewnym momencie Tonks. - Nasza warta skończyła się pół godziny temu...to może, jeśli masz czas i chęć, możemy zajrzeć do miejscowego pubu. Serwują tam świetną kawę, może się skusisz?
- Właściwie, to czemu nie. - odparłem chętnie.
Chwilę później siedzieliśmy już przy stoliku rozmawiając o błahostkach. Po kolejnych dwóch godzinach zdecydowaliśmy, że dopijemy resztki trzeciej już kawy i rozejdziemy się. Wychodząc z pubu dziewczyna potknęła się o próg, po czym poleciała na mnie. Złapałem ją w ostatniej chwili. Jej słodkie perfumy były o wiele mocniejsze niż się wydawały.
- Przepraszam...właśnie poznałeś jedną z moich słabych stron - jestem strasznie niezdarna. - powiedziała ze zmieszaniem.
- Nic nie szkodzi, nic Ci się nie stało? - spytałem z lekkim uśmiechem.
- Na szczęście nie. Mam nadzieję, że zobaczymy się niedługo. Miło spędziliśmy dzisiejszy wieczór, a właściwie dzisiejszą noc. - odparła spoglądając na zegarek, na którym wybiła godzina 2:00.
- Do zobaczenia Tonks. - powiedziałem po czym zdeportowałem się przed Kwaterę Główną.
W kuchni zastałem Syriusza czytającego, jak zwykle, Proroka Codziennego.
- No, no patrzcie któż to wrócił! O której to godzinie się wraca? Szlaban panie Lupin. - odezwał się swoim żartobliwym głosem. - Jak tam Twoje rendez-vous z moją kuzynką?
- Słucham? To ona...to znaczy Tonks...to wy jesteście spokrewnieni? - spytałem ze zdziwieniem.
- A owszem. - odparł odkładając gazetę. - Miła dziewczyna, nieprawdaż?
- Przemiła. - odburknąłem, choć w głębi duszy czułem, że chciałbym spotkać się z nią jeszcze nie raz.
~ A teraz krótka notka ode mnie. Wiem, że ten rozdział wyszedł bardzo krótki, ale no przepraszam, następny będzie dłuższy. ~
Ale meega super! I ten Syriusz 'O której to si wraca? Szlaban Panie Lupin!' Kocham <3
OdpowiedzUsuń<3
Usuń