Od kilku dni wszyscy powtarzają mi, że coś jest ze mną nie tak; nie zachowuję się normalnie, jestem nerwowy. Ja sam nie zauważyłem u mnie tej zmiany, owszem ostatnio bardziej się denerwuję, ale myślałem, że to przez ostatnią pełnię.
- Witaj Molly. - przywitałem siedzącą w kuchni panią Weasley, po czym zabrałem się za robienie herbaty.
- Och, Remus, wstałeś tak wcześnie? Jest dopiero czwarta rano. - powiedziała unosząc wzrok ponad okulary. Ze zdziwieniem spojrzałem na zegar wiszący na przeciwko mnie.
- Jakoś tak wyszło...- odparłem kryjąc zdziwienie. Nie budziłem się bowiem nigdy wcześniej niż szósta rano.
- Powiedz mi, coś się dzieje? - spytała stanowczo odkładając Proroka Codziennego.
- Molly nic się nie dzieje, nie rozumiem skąd to pytanie. - odpowiedziałem lekko zirytowany tą sytuacją. - Może to przez przeprowadzkę.
- Mhm. - odparła przyglądając się mi podejrzanie.
Nagle w drzwiach pojawiła się Tonks. Byłem lekko zdziwiony, a jednocześnie piekielnie się cieszyłem. Zrozumiałem jaki był powód mojej zmiany - chciałem ją ponownie zobaczyć. Ostatnio spędzaliśmy dużo czasu na wspólnych misjach.
- Witaj Molly. - uśmiechnęła się. - Remus, świetnie Cię znów widzieć. - podeszła do mnie po czym przytuliła mnie z odwzajemnieniem.
- Witaj Tonks, owszem dobrze Cię znów widzieć. - odparłem po czym uśmiechnąłem się mimowolnie. Czułem, że zaczynam się denerwować, ręce zaczęły mi się trząść. - To ja może już pójdę na górę, pewnie chcecie porozmawiać na osobności.
Nie chciałem, by któraś z nich zauważyła moje dziwne zachowanie. Usiadłem na schodach rozmyślając nad tym co się ze mną dzieje. Mimo wszystko słyszałem o czym rozmawiają.
- Molly co z nim jest? Dziwnie się zachowuje. - powiedziała Tonks ze zmartwieniem w głosie.
- Ach, moja droga, sama tego nie wiem. Zaczął się tak zachowywać dobre dwa tygodnie temu. Ciągle jest nerwowy oraz w ogóle się nie uśmiecha.
- Myślisz, że coś mu dolega?
- Nie mam pojęcia... - odparła zrezygnowana Molly. Zdziwiłem się, że Tonks się tak o mnie martwi. Myślałem, że problemy pewnego, starego kawalera nie są dla niej ważne. Było to dla mnie cholernie miłe.
W tym momencie przeraziłem się, ukryłem twarz w dłonie. Wiedziałem, że to się w końcu stanie, zauroczyłem się w niej. Nie...nie mogę do tego dopuścić. Ja nie mam prawa do tego. Nie mogę się zakochać...nie mam do tego prawa.
Nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu. Podniosłem głowę do góry. Ujrzałem Tonks siedzącą obok mnie na schodach.
- Remus, co się dzieje? - spytała z wyraźnym zaniepokojeniem w głosie.
- Nic się nie dzieje... - odpowiedziałem cicho.
- Przecież widzę, że coś jest nie tak.
- Mam pewien osobisty problem.
Dziewczyna nic nie mówiąc oparła głowę na moim ramieniu. Poczułem jej ciepło oraz jej jak zwykle słodkie perfumy.
W tym momencie w korytarzu pojawił się Moody wraz z Kingsleyem. Automatycznie razem z Tonks wstaliśmy speszeni obecnością kogokolwiek.
- Nie przeszkadzajcie sobie. - rzucił Szalonooki po czym zamknął się w pokoju z Shackleboltem.
- Pójdę już do pokoju. - odparłem patrząc w jej piękne, ciemne oczy.
- Trzymaj się. - powiedziała przytulając mnie, tym razem nie oddałem uścisku.
Powlokłem się powoli w stronę pokoju, który już niedługo miałem opuścić. Zamknąłem drzwi na klucz i zacząłem rozmyślać jednocześnie nerwowo przechadzając się po pokoju. Zauroczyłem się w dziewczynie trzynaście lat młodszej, czułem się jakbym popełnił przestępstwo. W pewnym sensie to zrobiłem gdyż nie mam prawa do miłości, nie ja. Gdy myślę o Niej, o jej pięknych, słodkich perfumach, o jej włosach koloru gumy balonowej, uginają mi się nogi. Pierwszy raz od dwunastu lat sięgnąłem po alkohol, lecz szybko zdałem sobie sprawę, że to nic nie da.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem je i ujrzałem Syriusza.
- Boże, Remus, przecież ty nigdy nie pijesz. - rzekł Syriusz wpychając się do pokoju. - Molly mówiła, że coś z Tobą nie tak, opowiadaj.
- Syriusz, co ty tu...nie ważne. Nie ma o czym gadać, jeśli przyszedłeś tu tylko po to, możesz wyjść. - odparłem mimo mojego ogromnego bólu głowy.
- Przyjacielu, wrócę tu rano gdy będziesz w lepszym stanie. - odparł po czym niechętnie wyszedł z pokoju.
Ból głowy stawał się nie do wytrzymania. Usiadłem na łóżku po czym szybko zmorzył mnie sen.
~ Boziu ten rozdział znów wyszedł krótki, ale był pisany na spontanie. Następnym razie postaram się bardziej, a teraz Nox! ~
Jesteś mega super i kochane opowiadania ♡♡♡
OdpowiedzUsuńOch dzięki kochana
Usuń